Dynamit

Zach miał po dziurki w nosie tych samych starych bzdur. To było czwarte zebranie dotyczące kwestii, czy przedsiębiorstwo zamierza wydać forsę na wprowadzenie nowego produktu na rynek. Wyniki son­dażu rynku już wpłynęły i były dobre. Wydział inżynieryjny miał dobry projekt, ale nikt nie zamierzał wystąpić i jasno powiedzieć, czy wyda się na to pieniądze. Zebranie, tak jak wszystkie poprzednie, zamieniało się w biurokratyczne manewry osłaniania tyłów. Zach wiedział, że zakończy się tak jak poprzednie: ktoś zażąda jakiejś dziwacznej informacji, rzeko­mo koniecznej do podjęcia decyzji. Postanowił, że nie zniesie tego ani chwili dłużej.

Zach wstał, przewrócił krzesło i powiedział: „Robi mi się niedobrze, kie­dy na to patrzę. Siedzimy tu wszyscy i chowamy głowy w piasek, zamiast podjąć decyzję. Płacą nam za to, że jesteśmy menedżerami, i oczekuje się od nas, że będziemy decydować o różnych sprawach, nawet trud­nych, a nie odkładać je na przyszłość. Jeżeli sterczymy tu po to, żeby zajmować się jeszcze jednym wydumanym problemem, wolę wrócić do swojego biura. Czeka na mnie prawdziwa robota”. Po tych słowach z im­petem opuścił salę.

Nie trzeba mówić, że oczy wszystkich zwróciły się na Zacha. Gdyby regularnie okazywał taki rodzaj gniewu, nikt by go nie za­uważył, ale Zach cieszył się opinią człowieka zrównoważonego. Jego wybuch sprawił, że ludzie zaczęli myśleć. Zach przerwał im­pas i sprawił, że prace nad projektem zaczęły się znowu posuwać do przodu.

W jaki sposób można ocenić, czy gniew jest siłą pozytywną? To kwestia czysto subiektywna. Są ludzie, którzy uważają swój gniew za pozytywny, ponieważ jest produktywny: dzięki niemu otrzymują to, czego chcą. Problem polega na tym, że nawet jeśli dostają w ten sposób to, czego chcą, dzieje się to kosztem zaufa­nia i szacunku kolegów. Jeżeli jesteś arogancki i wybuchowy, nikt nie przyjdzie do ciebie, żeby to powiedzieć, ponieważ wszyscy bo­ją się twojego wybuchu. Musisz sam zastanowić się nad swoim gniewem i podjąć decyzję.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.