Mateczka przedsiębiorstwa

Gdyby szefowie wydziałów wiedzieli, ile godzin poświęcił Bill temu, by ich bronić, nie byliby na niego tacy wściekli przez cały czas. Tak to jest, prezes buja sobie gdzieś w wielkim świecie i podróżuje. Gdy wraca, je­go kaprysy, jego żądania szybkich zmian i radykalne programy oszczęd­nościowe po to, by zyskać pochwały w czasopismach poświęconych zarządzaniu – wszystkie te sprawy trzeba jakoś załatwić. Wtedy Bill haruje jak wół, przekonuje, przypochlebia się, czasami nawet żebrze. Gdyby tyl­ko wiedzieli! Dlaczego zawsze się gniewają? Oczywiście chcą, żeby Bill odszedł, ale dlaczego? Czy nie zdają sobie sprawy z tego, jak byłoby źle, gdyby nie on?

Rola mateczki przedsiębiorstwa polega na tym, by oszczędzić kłopotów ojcu i chronić go przed sprawami, które wzbudzają jego gniew. Utarło się przekonanie, że matka broni dzieci przed gnie­wem ojca. Taka sytuacja może zaistnieć, kiedy szef jest typem „oj­ca, który wie najlepiej”, patriarchą-moralistą, alkoholikiem lub człowiekiem niezdolnym do sprawnego działania z innych powo­dów.

Mateczka nie musi być oczywiście kobietą. On lub ona przeży­wa konflikt między lojalnością wobec ojca i wobec dzieci. W naj­lepszym razie te emocje zniszczą ją samą. W najgorszym – umoż­liwiają i podsycają właśnie ten rodzaj szaleństwa, przed którym usiłuje wszystkich bronić.

W większości przedsiębiorstw, które działają w ten sposób, pracownicy złoszczą się na Mamusię za to, że nie dopuszcza ich do Tatusia, lub przenoszą swój gniew wymierzony przeciwko Tatu­siowi na Mamusię, do której mają łatwiejszy dostęp.

Można jedynie doradzić Mamusi, żeby się wycofała. Sytuacja nie zmieni się nigdy, jeżeli ojciec przedsiębiorstwa będzie odsepa­rowany od dzieci i nie będzie zdawał sobie sprawy ze swoich po­stępków przed rodziną – czyli przedsiębiorstwem. Jeżeli sam zna­lazłeś się w pozycji mateczki, pomyśl o dłuższych wakacjach, przeniesieniu lub samodzielnej pracy nad jakimś projektem. Jeże­li uznałeś, że twoja rola jest niezbędna, bo przeciwdziałasz w ten sposób tragedii, będzie to dla ciebie trudne. Pozwól jednak, by sta­ła się tragedia. Na dalszą metę tak będzie lepiej dla wszystkich.

„Mateczki” są często bardzo dobrymi pracownikami, którzy z wielkim trudem zmagają się z niewykonalnym zadaniem. Wielu z nich uważa, że firma jest ich domem i nie mają dokąd pójść. Czę­sto bywają zdolni, utalentowani i mogliby odnieść znacznie więk­szy sukces w innej pracy, w której wykonywaliby inne obowiązki.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.