Związek z opiekunem

Niedoświadczona samica tyranozaura rozgląda się bezradnie po nieznanej, nowej dżungli. Ścigają ją wrogie spojrzenia obcych jaszczurów. Z teczką upch­niętą pod przednią łapą zaczyna samotnie torować sobie drogę przez gąszcza winorośli. Czy skręci w złą stronę? Czy osaczą ją i zjedzą ze smakiem inne di­nozaury? Czy nikt nie pokaże jej, którędy ma iść?

Zdobycie umiejętności przetrwania w dżungli danego przed­siębiorstwa bywa trudne. Opiekunowie mogą w tym pomóc. Mogą nauczyć cię niepisanych reguł zachowania i zdobycia sukce­su, obowiązujących w twojej firmie. Mogą powiedzieć ci, kto wy­mierza naprawdę mocne ciosy, w jaki sposób podejmuje się decy­zje, dlaczego nie powinieneś wychodzić z biura przed szefem, gdzie zaprosić na lunch ważną osobę. Opiekunowie mogą użyć swoich wpływów, by cię uczyć i ułatwić drogę do awansu.

Związek z opiekunem może przynieść korzyści, ale nie uczyni cudu. Wymaga on pracy. Podręczniki na temat biznesu niemal jed­nogłośnie zalecają kobietom i mężczyznom, by znaleźli opiekuna, osobę starszą, która doradzi, poprze ich i pomoże awansować. Słu­żą radą, w jaki sposób znaleźć właściwego mentora: czy powinien to być ktoś z twojego wydziału, czy też innego – a może emerytowany pracownik? Każdy z nich ma inne parametry i instrukcję obsługi jak Saab albo BMW. Jednakże w podręcznikach rzadko mówi się o pobudkach działania opiekuna i o cenie, którą trzeba zapłacić za jego poparcie.

Opiekun widzi w tobie przedłużenie swojej własnej osoby. Wszystkie twoje działania wpływają na jego karierę. Jeżeli masz swojego opiekuna, powinieneś zrozumieć, dlaczego angażuje się w taki związek i jaką odniesie korzyść, pomagając tobie. Jeśli ni­gdy nie zastanawiałeś się nad tym, usiądź i zrób to teraz. To jest związek, w którym nie można improwizować.

Panuje powszechne przekonanie, że opiekun to bezinteresow­ny, stary dinozaur, który wygładza wyboistą drogę twojej kariery tylko po to, by radować się twoim sukcesem. To przekonanie jest nad wyraz prostoduszne i nie musi być fałszywe. Twój sukces to sukces twojego opiekuna lub opiekunki. Wychowanie gromadki młodych kierowników wydziałów może stanowić prawdziwy plus w karierze starszego menedżera i być niezłą podstawą do skoku na stanowisko dyrektora. Ale zdarza się, że przyjęcie pisklęcia pod swoje skrzydła staje się kamieniem młyńskim u szyi.

Efekty i korzyści związku oraz to, kto, jak i dlaczego wybiera opiekuna, zostały już obszernie omówione. Rzadko natomiast mó­wi się o regułach rządzących tym układem. Z punktu widzenia opiekuna oczywistą podstawą takiego związku jest dominacja. Jedno jest pewne: opiekun jest dinozaurem, który ma przewagę, i ta sytuacja nie zmieni się. Ścisłe znaczenie tego faktu to temat otwarty, lecz rzadko omawiany. Zyskiem jest lojalność. „Nie py­taj, co twój opiekun może zrobić dla ciebie, lecz co ty możesz zro­bić dla swojego opiekuna”.

W każdym stadium twojego związku z opiekunem musi praco­wać kora mózgowa, ponieważ ludzie nie są zaprogramowani tak, by umieć angażować się w ten związek. Wzory czerpie się zwykle z relacji między rodzicami i dziećmi lub z zalotów.

Kiedy ty i twój opiekun ustanawiacie korzystną więź, myśl o niej w kategoriach umowy. Ważne jest, by w tej sytuacji zadać stare, wypróbowane pytanie: „Czego ode mnie oczekujesz?”. Wy­słuchaj odpowiedzi z uwagą, ponieważ w ten sposób zostanie za­warta umowa. Ślepa akceptacja opiekuna w roli rodzica nie jest dobrym wyjściem, zwłaszcza w przypadku, gdy opiekun już na po­czątku wydaje się apodyktyczny.

Rozwijanie takiego związku z opiekunem, o jakim piszą w książkach, wymaga pracy i wzajemnego zaangażowania.

Jeżeli jesteś opiekunem, zastanów się, czego spodziewasz się po tym związku. Przyjmując zobowiązania w sposób nieświado­my, możesz w efekcie uwikłać się w niejasną więź emocjonalną, która będzie się umacniać i, jak to bywa w rodzinie, zaowocuje po­czuciem winy, gniewem i nie wyrażonymi oczekiwaniami.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.