Syndrom „wypalenia się”

Jest to jedyne znane mi zabu­rzenie, któremu nadali nazwę cierpiący na nie ludzie. Pragną oni, byś uwierzył, że jest to dolegliwość spowodowana pracą, że dawa­li z siebie wszystko, co mogli, dopóty, dopóki nie pozostało nic, do­póki nie wypalili się doszczętnie w blasku chwały. Oczywiście, jest to pułapka nęcąca tych pracowników, którzy wiedzą, że lepiej jest dawać niż brać.

„Wypalenie się” jest w istocie zaburzeniem moralnym, które­go źródłem jest system dwu kategorii – podział na tych, którzy da­ją, i tych, którzy biorą. Ludzie, którzy doświadczyli „wypalenia się”, nie są tak naprawdę zaharowanymi pracoholikami. Są to zwykle jednostki zawierające z życiem pewną umowę, która nie zostaje dotrzymana.

Louisa zawsze robi wszystko dla innych. Wszyscy pracownicy wydziału uważają ją za dobrą mamusię, która piecze dla nich ciasteczka, spędza czas na rozmowach z tymi, którzy jej potrzebują, pomaga i pracuje jak szalona. Jest jednak przekonana, że to ważne rzeczy.

Louisa sądzi, że jej szef i całe przedsiębiorstwo są pozbawieni ciepła; bardziej obchodzi ich zysk, niż ludzie, którzy dla nich pracują. Uważa, że jej osobistym obowiązkiem jest dowiedzieć się, jak czują się ci, którym szef właśnie nakazał jakąś pracę. Zachowanie Louisy sugeruje, że szef sam nie wie, co robi, i nic go nie obchodzi.

Osobista tragedia Louisy polega na tym, że nikt nie troszczy się o nią tak, jak ona troszczy się o wszystkich. Ona umie dawać, podczas gdy ca­ły świat składa się z tych, którzy biorą. Wszyscy – jej koledzy z pracy, jej przyjaciele, jej dzieci – przychodzą do niej ze swoimi problemami, ale czy ktoś chce posłuchać, kiedy sama Louisa ma problem? Nie. Ona cier­pi w milczeniu. Trudno uwierzyć, jak wiele chorób ją nęka. Z ‚każdym dniem Louisa popada w coraz głębszą depresję.

Louisa jest typowym przedstawicielem tej grupy ludzi, którzy, według własnej diagnozy, cierpią na „wypalenie się” lub odczuwa­ją jego objawy. Tacy ludzie, zwłaszcza ci, którzy pracują w służ­bach społecznych, wierzą, że to, co nazywają dobrym zachowa­niem, doczeka się nagrody, niezależnie od celów przedsiębiorstwa (lub świata). Sami decydują, która praca jest dla nich dobra lub właściwa, po czym wydaje im się, że szefowie mają ich za nic i ka­żą zająć się czymś bardziej pożytecznym. Louisa nie dostrzega agresji i gniewu w swoim postępowaniu. Ona sama nigdy się nie gniewa. Ściąga tylko na siebie gniew innych ludzi.

Ludzie tacy jak Louisa także dopuszczają się pewnej manipu­lacji, która polega na dawaniu innym i oczekiwaniu, że obdarowa­ni odpłacą się tym samym. Ciągle czuje się zawiedziona i wini za to swoją pracę. To znacznie łatwiejsze wyjście niż zmiana własnego zachowania i skupienie się na pracy, którą ona sama uważa za nieistotną, a szef – za pożyteczną. Mózg Dinozaura znów rusza do ataku.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.